Mam napisać coś o sobie?! To będzie dobre... ;)
Urodziłam się jako mały, spasiony bąbel... dorastający w niewielkiej miejscowości w 6-osobowej rodzinie (wliczyłam też pieseła). Od najmłodszych klas szkoły podstawowej moje życie kręciło się głównie wokół sportu - koszykówki, lekkoatletyki i pływania. Nauka spadała jakoś na dalsze tory :) Zajęcia pozalekcyjne wypełniały mi dosłownie cały tydzień. Dopiero w liceum priorytetem stało się wykształcenie. "Ogarnęłam" się z bardzo dobrym skutkiem - ani ja, ani rodzice nie mogli narzekać na moje naukowe osiągnięcia. Sport (a właściwe już tylko koszykówka) ciągle zajmował ważne miejsce w moim życiu, jednak starałam się zachować równowagę w treningach, a przygotowaniach do matury. Niestety moja "kariera" rozgrywającej skończyła się w dniu, gdy na jednym z najważniejszych meczy w sezonie doznałam poważnej kontuzji - naderwałam prawe więzadło w kolanie. Zdegradowali mnie później do roli drużynowej "maskotki".
Wybór studiów.... w sumie całkowity przypadek. Początkowo wielka niechęć, i do samego kierunku i do miasta. W ogóle nie mogłam się za klimatyzować. Wracałam do domu prawie na każdy weekend. Przeszło mi dopiero jakoś w połowie pierwszego roku - i szczerze chwała mi za to! Nie żałuję, że zostałam :)
Na drugim stopniu zdecydowałam się na rozpoczęcie kolejnego kierunku, również na poziomie magisterskim. Chciałabym powiedzieć, że tej decyzji też nie żałuje, ale.... skłamałabym! Moje życie w tygodniu polega głównie na "teleportowaniu" się z wydziału na wydział. Kolidacja planów, dwie prace, milion tekstów, prac... MASAKRA! Szczerze - mam ogromną nadzieje, że jeśli jakimś cudem uda mi się je skończyć, to w przyszłości moje trudy będą wynagrodzone - chociaż jakimś plusem w niebie :-D.
Co więcej o mnie?
Ogólnie jestem dość spokojną i opanowaną osobą, nie dającą się łatwo "wyprowadzić z równowagi". Lubie dobrą, aczkolwiek, zróżnicowaną muzykę - staram się nie ograniczać do jednego typu, choć nie będę ukrywać, że najchętniej słucham jednak nieco mocniejszego brzmienia. Uwielbiam słodycze (nic tak nie poprawia humoru jak Milka) i czarny kolor. W wolnym czasie najchętniej oglądam bajki, ale nie pogardzę też dobrym, historycznym filmem :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz